De democratia

Poniżej polecam dwa rozsądne głosy o demokracji.
Ze swojej strony dodam, że obecny kształt ustroju demokratycznego jest obrazą dla jednostki jako członka społeczeństwa. Ustrój demokratyczny jest ślepy na zasługi na rzecz wspólnoty. Tyle samo ma do powiedzenia matka pięciorga dzieci, która dba o wychowanie swoich synów i ciężko pracuje, aby byli wartościowymi ludźmi oraz przysłowiowy żul.Ta jawna niesprawiedliwość odbija się na poziomie naszych reprezentantów. Polityk jako człowiek mądry wie, że musi zabiegać o głosy wszystkich. Dostosowuje więc swoją retorykę i program do przeciętnych, nie mających na względzie przyszłości i rozwoju kraju, oczekiwań większości. To nie wina polityków, że są skorumpowaną kastą niedotrzymującą obietnic- to wina systemu, który preferuje takich ludzi.

Co w zamian? Demokracja cenzusowa. Taki był ustrój Aten, taki był też ustrój w Wielkiej Brytanii kiedy monarchia powoli odchodziła w zapomnienie. Należy uzależnić ilość i wagę głosów jednostki stosownie do różnych czynników takich jak dochód, liczba dzieci, wykonywanie określonych zawodów, czy określonej działalności (np. charytatywnej).

Myślisz, że to niemożliwe? Wielkim błędem jest uznawanie obecnej sytuacji za coś trwałego. Historia to nieustanne, często niespodziewane zmiany. Wolisz aby w ramach obecnego ustroju na fali jakiegoś wielkiego kryzysu doszedł do władzy kolejny Hitler (tak- wybrano go w demokratycznych wyborach)? Czy może lepiej zreformować system, uczynić go mądrzejszym?

Zresztą zmiany są nieuniknione. Na zachodzie za kilkadziesiąt lat to muzułmanie będą w stanie przejąc władzę w ramach demokratycznych wyborów- będzie ich po prostu więcej. Problemem jest to, że muzułmanie wcale się nie asymilują, ich kultura jest bardzo hermetyczna, poza tym kultywują ją dużo bardziej niż Europejczycy swoją. Będą więc chcieli przemodelować Europę na swój wzór. Sprawa jest prosta- czeka nas albo wojna domowa albo zmiana ustroju, która to zmiana uniemożliwi muzułmanom dojście do władzy. To wszystko rozstrzygnie się jeszcze za naszego życia i warto o tym pamiętać.

Poniżej obiecane linki.

W szpitalu ogłoszono konkurs na dyrektora. Decydować o wyborze będzie jakaś komisja w oparciu o określone kryteria. Demokracja w tym przypadku nie istnieje. Tymczasem przeciętna rejestratorka, szatniarka albo okulistka więcej wie o funkcjonowaniu szpitala, niż większość Polaków o funkcjonowaniu państwa i o polityce. Oddanie decyzji o obsadzie władz szpitala w ręce rejestratorek oznaczałoby, że szpital działa w interesie personelu, a nie pacjentów, co zakrawa oczywiście na absurd. W restauracji również źle się dzieje, kiedy o sposobie przyjmowania zamówień od klientów decyduje związek zawodowy kelnerów. Właściwie kelnerów i kelnerek, jak chcą miłośnicy równouprawnienia.

całość: ViVa Poland

Poprzez demokrację próbuje się nam wmówić, że wszyscy jesteśmy równi, że nie ma tak naprawdę różnicy pomiędzy dziećmi, potem dorosłymi itd., ponieważ „wszyscy jesteśmy unikalni”. To wielka bzdura. Wszyscy w oczywisty sposób się różnimy i wartościowanie nie leży w granicach naszej woli, ono dokonuje się samo. Mam na myśli to, że nawet jeśli społecznie umówimy się, że „jesteśmy równi” to nadal równymi nie będziemy.

całość: Myśli Cynika