Szwajcarzy wciąż normalni

Szwajcarzy wciąż normalni

Gotuje się we mnie gdy czytam artykuły pisane pod z góry określoną tezę. Tak było i dzisiaj na stronie Polskiego Radia, gdzie tajemniczy agkm zakomunikował:

.

.

Wyniki głosowania z większej części lokali wyborczych wskazują, że Helweci chcą zachowania wieloletnie tradycji posiadania takiej broni w domu. Według ostatecznych wyników większość kantonów (14 z 26) odrzuciła projekt, który miał zmienić tradycję istniejącą od roku 1874 – możliwości przechowywania broni palnej w domu.

To oczywiście wielka tragedia lewicy chcącej uczynić z państwa opiekuńczego nową religię z urzędnikami-kapłanami na czele. Każdy przejaw niezależności obywatela, jego siły, samodzielności, potencjalnej możliwości przeciwstawienia się państwu jest przyjmowany z przerażeniem. Przerażony jest również agkm:

Tradycja zatem jest dla Szwajcarów ważniejsza niż zagrożenia, jakie niesie ze sobą posiadanie broni. Szwajcaria to kraj, w którym prawie 50 procent samobójstw popełniana jest z użyciem broni wojskowej (…).  Szczególnie głośne były protesty przeciwko posiadaniu broni po tym, jak w 2007 roku żołnierz służby zasadniczej będąc na przepustce, zastrzelił w Zurychu młodą dziewczynę na przystanku autobusowym. Dlatego pomysłodawcy nowej ustawy walczyli o wprowadzenie zakazu posiadania broni. Inicjatorzy głosowania przyznają, że wyniki referendum są dowodem na to, iż społeczeństwo szwajcarskie nie dojrzało jeszcze do takiej decyzji.

Szokuje mnie taka postawa. Państwo powołane jest do realizacji interesów, których nie da się sprawnie zorganizować i przeprowadzić w mniejszych społecznościach. Wypadałoby więc, aby każdy przejaw niezależności jednostki, każda sytuacja, w której jednostka nie potrzebuje pomocy państwa był brany za dobrą monetę. Nikt tak nie zadba o twój interes jak ty sam. Jeśli więc państwo oferuje jakąś usługę (opieka medyczna, szkolnictwo, ochrona), a ty zapewniasz to sobie we własnym zakresie to po pierwsze zapewniasz to sobie na lepszym poziomie, a po drugie odciążasz państwo.

W świecie zaawansowanej technologii (a co za tym idzie gospodarki i komunikacji rozwiniętych jak nigdy dotąd) założeniem nowoczesnych społeczeństw powinno być sukcesywne zmniejszanie roli państwa na rzecz lokalnych wspólnot, a nie sytuacja odwrotna!

Lewicowe matołki nie są w stanie tego pojąć. Lewicowe matołki z chęcią wprowadziłyby zakaz stawania na taborecie, a dla nabywców wiertarek z udarem- koncesje. Lewicowe matołki już tak mają, ich sprawa. Pytanie tylko czemu ich pomysły zaczadziły naszą kulturę. Kulturę, która niegdyś potrafiła podbić świat…

PS: Nie będę tutaj rzucał oczywistymi argumentami („Gdyby każdy nosił broń ze sobą to ten żołnierz zostałby zdjęty, zanim by dobrze wycelował” itp.)- te w dyskusji o dostępie do broni są powszechnie znane. Rzecz w coraz większej ingerencji państwa w życie obywateli i zmniejszaniu ich samodzielności, uzależnianiu od państwa niczym od rodzica.