Prezydenckie zdrowie (cz.2)

Prezydenckie zdrowie (cz.2)

Pal licho, gdyby Palikot został skontrowany przez PO i skończyłoby się na jego blogowych wpisach. Temat jednak podjęli inni politycy Platformy. Projekt Palikota poparł rząd, z kolei Tusk i Komorowski niby dystansując się od jego wypowiedzi sygnalizowali, że informacja o stanie zdrowia prezydenta jest ważna.

R E A K C J E


Oto co o sprawie mówił Komorowski. Alibi ma, ale o braniu w obronę politycznego oponenta, ani przez chwilę nie pomyślał. Inne zresztą standardy stosuje do siebie jako marszałka (jego zdrowie to jego prywatna sprawa), a inne do prezydenta (w wielu krajach prezydenci stan zdrowia ujawniają).

„Moje zdrowie to moja prywatna własność. Moje dobro osobiste, informacja, która się należy mnie i mojej rodzinie, a nie opinii publicznej” – powiedział RMF FM, pytany o to, czy – tak jak chce tego Janusz Palikot – upubliczni raport o stanie swojego zdrowia. „Czuję się zdrowo” – dodał marszałek. Chwilę później zaczął gwałtownie kaszleć…

„Ja nie podzielam jego sposobu działania, ale też nie widzę niczego zdrożnego. W wielu krajach tak jest, że prezydenci dają jawne informacje o stanie swojego zdrowia” – skomentował (…) Komorowski.

Komorowski nie widzi jednak w zainteresowaniu Palikota zdrowiem prezydenta niczego hańbiącego i skandalicznego. „W wielu krajach prezydenci publikują informacje o swoim stanie zdrowia, obywatele się z tego cieszą albo się tym smucą, i to jest w niektórych krajach ich prawo” – stwierdził. Dodał jednak, że w Polsce nie ma takiego obyczaju, by społeczeństwu przedstawiać informacje o zdrowiu polityków i że on nie do dąży do zmiany prawa w tej dziedzinie. (źródło)

Czytaj dalej 1 Czytaj dalej 2 Czytaj dalej 3 Czytaj dalej 4