Analizujemy "argumenty" Damiana

Niniejszy wpis jest uzupełnieniem mojej odpowiedzi na vlog użytkownika filozofero.
Tutaj
oryginalny filmik usunięty z YT.

1. Głównym argumentem ludzi, którzy głosowali na JKMa jest to, że on chce coś zmienić, że stoi przy swoim. To na co on chce zmienić nie jest wcale na lepsze.

Niewydolność systemu gospodarki socjalnej (Niemcy), czy społecznej gospodarki rynkowej (Polska) jest oczywista. Wysokorozwinięte kraje toną w długach, których na co dzień się nie czuje, ale one istnieją. Dobitnie pokazał to przykład USA, gdzie po raz kolejny przejechano się na ingerencji państwa w gospodarkę.
Pal licho gdyby konsekwencje pozostały w sferze gospodarczej, ale bardzo niski przyrost naturalny również wynika z zabezpieczeń socjalnych. Skoro moją przyszłość (marną bo marną, ale jednak) zagwarantuje państwo poprzez emeryturę i różne zniżki to po co mam się martwić o dzieci? Inny przykład: ogromne utrudnienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, masa podatków zniechęca do własnej inicjatywy- stajemy się społeczeństwem pracowników najemnych.

Dlaczego nikt z tym nic nie robi? Odpowiedź jest prosta- nie pozwala na to walka o wyborcę, który często nawet nie wie, że płaci daninę w postaci podatków pośrednich. Ludzie naprawdę nie mają o tym pojęcia, nie uwierzyłbym gdybym nie przepytał przypadkowych osób. Mało kto wie, że bezpłatna szkoła wcale nie jest bezpłatna bo finansuje się ją z pieniędzy podatników (tak- kupując batonika w sklepie też płacisz podatek. Jesteś podatnikiem od momentu, w którym się urodziłeś). Politycy zresztą nie silą się na edukowanie społeczeństwa co pięknie pokazała dzisiejsza debata Komorowskiego i Kaczyńskiego. Przypominała ona kłótnię w partii dwóch socjalistów. Obydwaj mówili tylko o przywilejach i różnych bezpłatnych rzeczach.

Zmiany są niezbędne. Wymusi je albo kryzys, zamieszki, przewroty etc albo pozwolenie poważnym politykom na reformy.

2. Ich częstym argumentem jest to, że ludzie, którzy kandydują z jakiś poważniejszych partii mają głosy ludzi tych, którzy oglądają telewizję, która manipuluje, przeinacza fakty szczególnie TVN i TVP. Wszystko to manipulacja

Dowodów manipulacji telewizji publicznej są dziesiątki. Co się zaś tycz stacji prywatnych to polska sytuacja jest specyficzna. Prywatny nadawca może obstawać przy kim chce, tak jak TVN przy PO, czy Gazeta Wyborcza przy środowisku Kwaśniewskiego. Problem jednak w tym, że pluralizm może być zapewniony tylko wtedy, gdy media powstały na normalnym rynku. U nas gazety, radia i telewizje miały swój początek w czasach uwłaszczenia nomenklatury. Kto mógł mieć środki finansowe i logistyczne oraz znajomości (przyznawanie koncesji na częstotliwości) niezbędne do utworzenia poważnego medium jeśli nie beneficjenci starego systemu? I niestety media mamy jakie mamy- skupione wokół lewicy i centrum. A zestawienie takiej TV Trwam z Fox News wzbudza pusty śmiech.

3. Będę z wami szczery, nawet specjalnie nie interesowałem się co mają do zaoferowania poszczególni kandydaci w swoim programie. A to dlatego, że wiem, że prezydent ma niewiele do gadania.

Wybory prezydenckie są poważnym sprawdzianem akceptacji może nie tyle jakiejś partii, co kierunku politycznego. Stąd też wybory prezydenckie mogą nieźle przemeblować scenę polityczną w zakresie układu sił w parlamencie i samorządach. Tak będzie i teraz bo wybory samorządowe i parlamentarne są niedługo.

Najlepszym dowodem tego jak ważny jest urząd prezydenta jest mordercza walka głównych frakcji. Pominę już wyliczanie kompetencji prezydenta bo jest coś równie istotnego. Otóż prezydent ma najsilniejszą legitymizację od narodu. Partie polityczne w ramach systemu proporcjonalnego konstruują listy wyborcze zgodnie e swoim zapotrzebowaniem i w efekcie ma się niewielki wpływ na to, czy akurat nasz kandydat znajdzie się w parlamencie. Rozwiązaniem byłyby jednomandatowe okręgi wyborcze, które PO chciała wprowadzić, ale jak to i z resztą reform po dojściu do władzy- zrezygnowała z jakiegokolwiek działania w tym kierunku.

4. Moim i tylko moim argumentem dlaczego oddałem głos akurat na tą osobę, a nie na inną jest to, że w wyżej rozwiniętych państwach prezydent i rząd to to samo, a u nas prezydent i rząd to potrafi być co innego, więc jeżeli prezydent i rząd tworzy jedność coś mogą zrobić i po czterech latach można ich ocenić.

Konstytucjonaliści mówią, że nasza konstytucja jest eklektyczna. Co to oznacza w praktyce? Została skonstruowana tak, a nie inaczej ze względu na polityczną walkę. Kwaśniewski działający w Komisji kodyfikacyjnej, gdy okazało się, że ma szanse na objęcie urzędu zamiast Lecha Wałęsy chybcikiem dorzucił kilka uprawnień głowie państwa, która w pierwotnej wersji miała być dużo słabsza. Co do pozostałych zagadnień odpowiedziałem w filmiku. Po już teraz zapowiedziała ustami BK, że potrzebuje 500 dni spokoju. Czekając na wybory samorządowe i parlamentarne nie przeprowadzą żadnych reform bojąc się spadku poparcia, a po wyborach na pewno nie zmontują większości pozwalającej na zmiany i impas będzie trwał. Tutaj można rozpatrywać kolejne zagadnienie- kiedy i jak PO stała się partią władzy, no ale to osobny temat.

5. Ty naprawdę myślisz, że wprowadzenie legalnych narkotyków to taka łatwa sprawa.

W ramach państwa kontrolującego wszystko i wszystkich na pewno nie. Od razu powstałoby pięć nowych urzędów. Ale nawet w takim państwie da się to obejść (vide dopalacze). Efekt jest taki, że władza bezprawnie nasyła na te sklepy skarbówki. To jest dopiero bezprawie i pokazanie jak państwo może pognębić obywatela.

6. Jesteś przeciwko Unii Europejskiej? Bo dzięki niej akurat wszystko dookoła się buduje i remontuje.

Wszystko wytłumaczyłem już w filmiku. Ale warto powołać się na wiarygodne źródła. Poniżej cytaty z artykułu w Rzepie.
– Całkowite zadłużenie samorządów na koniec III kw. 2009 r. wyniosło 32 mld zł. Spodziewamy się, że na koniec 2009 r. wzrosło do ok. 40 mld zł – mówi Robert Sochacki, wiceprezes BGK. Kwota ta jest wyższa od podawanej przez NBP, gdyż samorządy coraz chętniej zadłużały się także poprzez emisję obligacji oraz w instytucjach międzynarodowych, np. Europejskim Banku Inwestycyjnym.
– To w znacznym stopniu efekt uruchamiania inwestycji współfinansowanych z funduszy unijnych. Potrzebny jest do nich wkład własny – tłumaczy Danuta Kamińska, skarbnik Katowic i szefowa komisji skarbników Unii Metropolii Polskich.

CDN