PO Watch- VII 2010

W vlogu o wyborach prezydenckich zadeklarowałem kontrolowanie dokonań PO. Sytuację mamy wyjątkową. Ordynacja nie pozwala na zgarnięcie całej puli, a więc partie mają wygodne wymówki dotyczące braku zmian. Dotychczas PO wymawiała się prezydenckim wetem. Teraz już po wyborach, jeden socjolog rozbrajająco stwierdził, że

„Zwycięstwo w wyborach prezydenckich to dopiero pierwszy krok w realizacju tego planu [reform]. Projektom Tuska nie grozi już prezydenckie weto. Jednak perspektywa dwóch kolejnych kampanii wyborczych będzie nakładała poważne ograniczenia polityczne na reformatorskie możliwości działania rządu. Dlatego nie jest do końca prawdziwa opinia – głoszona zaraz po wyborach przez wielu politycznych komentatorów – że rząd nie ma już usprawiedliwienia dla braku reform„.

Natomiast fakty są takie, że PO jest partią, która znajduje się w sytuacji – jak na polskie warunki – doskonałej. Warto więc śledzić dokonania rządzących. nie mam wątpliwości, że dla większości nie ma to i tak znaczenia. Ale jeśli znajdzie się kilkadziesiąt osób, które zrewidują swoje poglądy (zakładając dalszy marazm w działaniach PO) to będę usatysfakcjonowany.

Notki z cyklu PO Watch nie będą wyrafinowane pod kątem stylu. Będę tutaj linkował źródła tematów, które poruszę w comiesięcznym vlogu, dorzucę jakieś cytaty i ewentualnie komentarz. Czasu jest nadto, aby inicjatywa z Waszą pomocą- moich miłych gości, została rozpropagowana wśród kilkuset osób. Oczywiście w sieci już wielu pisowców robi takie rzeczy, ale chciałbym, żeby tutaj nacisk był położony na prawo i gospodarkę (warszawskie wyprawy krzyżowe itp. mnie nie interesują) no i postaram się temat potraktować obiektywnie, ale oczywiście z pozycji wolnorynkowych. Nie będzie więc chwalenia za wykorzystywanie funduszy europejskich ;-)

Ad rem!

1. Podatki

Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji

Ten piękny cytat z expose premiera Donalda Tuska przytacza na swoim blogu pan Robert Gwiazdowski. Trudno o lepszy dowód na to, że PO stała się typową partią władzy. Reform w kierunku likwidacji państwa opiekuńczego na pewno nie będzie, co najwyżej oszczędzi się tam, gdzie przeciętny obywatel tego nie zauważy, a o sytuacji w armii pisałem już rok temu. Rząd tak naprawdę nie chce nas uchronić przed „spiralą zadłużenia” bo podwyższenie podatków, jedynie przesunie w czasie dupnięcie wszystkiego.

Dla uporządkowania kilka linków:
1) Premier o podwyżce podatków.
2) Gwiazdowski o tym jak miało z podatkami być, a jak jest.
3) Tak zwani eksperci o podwyżce podatków, poza tym wyliczenia dotyczące cen mieszkań i paliwa.

W każdym razie dla mnie rozmowy gdzie dodać albo gdzie ująć to jak naradzanie się nad potrąconą sarną, czy ją ułożyć na kocu, czy na sianie podpieprzonym z pobliskiego pola. Upadający model państwa trzeba dobić bo zrobią to za nas inni i to w zupełnie niefajnym stylu.

2. Media

Reformy w TVP nie są tematem, który spędzałby mi sen z powiek. Troszkę o mediach pisałem już po wypowiedzi Andrzeja Wajdy, o tak:

Co się zaś tyczy poglądów pana Andrzeja Wajdy to nie chce on spojrzeć na całą sytuację rynku medialnego. Mam pełną świadomość tego, że TVP1 gra na PiS, a TVP Info na SLD- wali to na kilometr. I nie ma wątpliwości, że telewizja publiczna nie powinna czegoś takiego robić. Co więcej media prywatne mogą mieć swoje preferencje polityczne i na zachodzie to norma.
Z drugiej strony mamy rynek medialny od początku opanowany przez służby, bo kto mógł mieć w czasach uwłaszczenia nomenklatury środki i wpływy, żeby zbudować koncerny medialne. I wiadomo, że chodzi tu nie tylko o TVN, czy Polsat, ale również RMF, RadioZet, Politykę, Newsweeka. O ile więc w normalnym kraju mielibyśmy przegląd różnych mediów o różnych orientacjach, o tyle ze względu na specyfikę polskiej rzeczywistości mamy media tylko i wyłącznie centrowo-lewicowe. No bo gdzie tam TV Trwam do Fox News?
I o tym pan Andrzej Wajda nie chce pamiętać. Ma rację, że telewizja publiczna powinna działać inaczej, ale przyznam, że jakoś łatwiej mi znieść jej niegodziwości ze względu na przewiny mediów prywatnych. Moja postawa jest naganna, ale piszę co czuję.

Jestem tu więc trochę w kropce i zastanawiam się, w którym momencie należy sprywatyzować TVP ;-) , a najważniejsze jak sprawić, żeby rynek medialny ukształtował się u nas w miarę normalnie. Być może sprawę rozwiąże rozwój technologiczny o ile nikt nie wpadnie na pomysł cenzurowania internetu w ciągu najbliższych 20 lat.

Co się zaś tyczy nowej ustawy medialnej uchwalonej kilka dni temu to trzeba pamiętać o co toczy się gra .
Wraz ze zmianą ustawy medialnej koalicjanci będą mogli obsadzić swoimi ludźmi co najmniej pół tysiąca stanowisk. To miejsca w zarządach, radach nadzorczych, programowych i kierownicze stanowiska w medialnych spółkach (money.pl). Wystarczająco dużo, żeby nagrodzić i zachęcić do dalszej pracy partyjnych przyjaciół. Nic więc dziwnego, że było takie parcie na nową ustawę.

Ciekawi mnie tylko, czy Jacek Żakowski naprawdę ma jeszcze nadzieję, że PO przepuści im kiedyś tzw. ustawę twórców. Pewnie znajomi politycy w prywatnych rozmowach mówią mu: wiecie panie Jacku, rozumiecie. Trzeba jeszcze trochę zacisnąć zęby i po wyborach wszystko się załatwi. A Pan Jacek pewnie wierzy, tak jak jeszcze trochę wierzył w tym przezabawnym wywiadzie sprzed miesiąca. Tutaj pojawia się inny problem, bo tak naprawdę dziennikarze przyznają, że PO w żaden sposób nie reformuje państwa na lepsze, ale rozkładają ręce twierdząc, że nie ma alternatywy. Za jej brak odpowiedzialni są właśnie dziennikarze, ale to temat, który omówię w osobnym wpisie.

3. Biurokracja

Tutaj wystarczy sięgnąć po dowolne wydanie gazety prawnej lub ekonomicznej, żeby wyczytać jakieś smaczki. W vlogu poruszyłem dwie kwestie, które linkuję poniżej.
To czy pieniądze z ZUS (z tytułu kar za niezatrudnianie niepełnosprawnych) przepływają do PFRONU, czy gdzieś indziej jest rzeczą drugorzędną. Istotne jest to, że wspomniana sytuacja jest doskonałym exemplum tego jak traktowane są cudze pieniądze. W normalnej instytucji dąży się ma maksymalizacji zysków, przy zachowaniu konkurencyjności dzięki odpowiedniej jakości usług. Instytucje państwowe nie mają takich ambicji bo po co urzędnik ma martwić się o coś co i tak nie jest jego.

Co się zaś tyczy obciążeń administracyjnych, którymi szykanowani są przedsiębiorcy to Ministerstwo Gospodraki (literówka się zrobiła, ale z głębszym sensem :-) ) trzeźwo zauważyło, że: Biurokracja i skomplikowane prawo to główne czynniki hamujące rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Aby to zmienić Ministerstwo Gospodarki realizuje reformę prawa gospodarczego, której zadaniem jest uproszczenie przepisów i redukcja barier w prowadzeniu działalności

Ktoś jednak to prawo stanowił, a skład parlamentu na przestrzeni lat tak bardzo się nie zmieniał. Raportu Deloitte nie znalazłem w sieci, ale na stronie MF (link wyżej) jest parę plansz, a tutaj artykuł z Rzepy, na który się powoływałem. Ta 1/3 spędzona na sprawach administracyjnych wygląda szokująco, ale na przykładzie rodzinnej firmy mogę powiedzieć, że ze względu na chęć przebudowy kilku rzeczy w ciągu ostatniego miesiąca kilka dni było spędzonych w urzędach, a i tak mamy tam chody. Osoby z mniejszą smykałką do biurokratycznych bredni albo zarzucają wiele swoich planów, albo muszą inwestować niemałą kasę w pomoc z zewnątrz.

Innym obszernym tematem jest sądownictwo gospodarcze (opieszałe jak i cała temida), które już niejednego przedsiębiorce wpędziło w długi i pozbawiło go firmy. W cyklu nocnych reportaży na różnych stacjach można pooglądać co bardziej pikantne historie w kilka lat po aresztowaniach, zarzutach i późniejszych uniewinnieniach (jeśli ktoś ma w pamięci jakieś linki albo nazwiska to poproszę).

Czytam ostatnio, że dyskonty pokroju Biedronki przejmują rynek powodując upadek blisko 4 000 małych sklepów, taka jest przynajmniej prognoza na ten rok. Pierwszy pomysł, który przyszedłby niejednemu do głowy to dalsze regulacje i zakazy dla dużych firm. A wystarczyłoby zlikwidować potworne obciążenia podatkowe i usunąć już istniejące regulacje, żeby uczynić mały biznes nie zwykłą alternatywą dla pracy na etacie, a poważnym źródłem dochodów i sposobem na skuteczny rozwój własnej osoby. Bo dla żadnego przedsiębiorcy nie jest tajemnicą, że polskie prawo jest wybitnie nieprzyjazne dla osób chcących pracować na swoim.

W Polsce istnieje ok. 5 tys. różnego typu obciążeń biurokratycznych, które muszą realizować przedsiębiorcy – sprawozdań, kontroli, badań, deklaracji, oświadczeń, podań, wniosków i zaświadczeń.
Przedsiębiorcy muszą występować o 684 koncesje, zezwolenia czy dopuszczenia. Licencje i inne formy reglamentacji dotyczą 245 dziedzin gospodarki – wynika z danych NBP, które nie dotyczą tworzenia prawa posłów tej kadencji, tylko poprzednich. Od 1989 do 2007 roku liczba rodzajów reglamentacji wzrosła z 384 do 682, a jej dziedzin – ze 120 do 241.
Gdy w 1989 roku uchwalono ustawę o działalności gospodarczej, to koncesji wymagano tylko w 11 rodzajach działalności. (źródło)

Co się zaś tyczy pozostałych tematów to na razie wrzucę tylko linki:
1) Rządowe wille pod młotek.
2) Księgi i rejestry rozstają się z papierem.
3) Certyfikaty dla lekarzy zmniejszą kolejki.
4) Nie ma zgody na mejlowanie faktur.