Dla Damiana

Poniżej odnoszę się do merytorycznej treści z ostatniego filmiku Damiana- filozofa ludu. Przyznam, że wyłuskanie jej nie było łatwe i nie było jej wiele jak na 10-minutowy filmik.
Szanownych gości- akolitów Damiana grzecznie proszę o zachowanie kultury osobistej. Chamskie posty wycinam, więc nie warto ich nawet pisać. Ad rem!

Damian: Dług publiczny. Wiesz co mam takie wrażenie, że ty jesteś tą osobą, która kładzie politykę, którą stworzyli ludzie ponad ludźmi; tak samo jak prawo, które stworzyli ludzie ponad ludźmi. Naucz się najpierw trochę socjologii zanim zaczniesz się brać za politykę. Dług publiczny będzie zawsze, a będzie on dlatego, że ludzie są po prostu głupi, a drudzy ludzi chcą po prostu zrobić karierę i tu mam na myśli oczywiście polityków. Wchodzą tam do sejmu tylko po to, żeby się nachapać pieniążków, a to czy za 15 lat ten kraj się rozpierdoli mają w głębokim poważaniu. Także generalnie na dług publiczny nie pomoże JKM i jego asystent Ludacris Libertatis, nie uratują dnia poprzez raptowne zmienienie polityki. No co, żeby zlikwidować dług publiczny trzeba by było powiedzieć Polakom: „wiecie co, nie ma pieniędzy, nie budujemy tego, a was i was zwalniamy i w dupie mamy, że wam się nie podoba.” No to Polaczki już: „uuuu jaki jestem wkurwiony, no to wszystko wina państwa.” Nie gówno prawda, to twoja wina. twoje kredyty, twoje wszystkie zaciągnięcia i twoje karierowe podejście do polityki.
Trzeba też zwrócić uwagę na instytucje, które nie zarabiają bo trudno wymagać, żeby wojsko na przykład zarabiało dla nas pieniążki (…) Więc co tu dużo gadać o długu publicznym. Jeżeli jesteś w stanie zmienić zwierzęcą naturę ludzi no to kurwa długu publicznego nie będzie, ale jeżeli nie masz takich cudownych mocy to przestań pierdolić.

Cóż, ze zdania zaznaczonego kursywą wynika jakobyś rozumiał czym jest dług publiczny. Z kolejnych dwóch pogrubionych wynika z kolei, że za dług publiczny uważasz również prywatne zobowiązania poszczególnych obywateli. Nie wiem jak pokrętną wykładnię zastosujesz, żeby to trzymało się kupy i było po Twojej myśli. Skłonny jestem raczej uznać, że Ci się trochę pomerdało.

Dług publiczny to najogólniej pisząc długi państwa, które obywatele i przyszłe pokolenia muszą spłacać. Dług ten coraz szybciej się powiększa. Z tego co pamiętam w USA prezydent Regan, a w Czechach Vaclav Klaus (kiedy był premierem) próbowali przeforsować zakaz tworzenia przez państwo długu publicznego. To samo zaproponował w Sejmie I kadencji jako poseł Janusz Korwin-Mikke. Sala buchnęła śmiechem…

Moim zdaniem należy zapisać w konstytucji zakaz zadłużania się przez państwo na kwotę większą niż dajmy na to 5% średniego PKB z ostatnich 5 lat. Pozwoliłoby to na zrównoważony, bezpieczny rozwój państwa.

Co się zaś tyczy wojska to wydatki na obronę narodową są dopiero na piątej pozycji jeśli chodzi o wykorzystanie pieniędzy podatników. Utrzymanie wojska i policji z podatków nie stanowiłoby żadnego problemu i nie wymagałoby generowania długu publicznego.

Wolę, żeby to coś było zadłużone i później wykupione, niż żeby to coś miało preteksty do wojny.

Grecja jest ratowana nie ze względu na groźbę jakiejś wojny, a ze względu na sypanie się politycznego projektu pod nazwą Unia Europejska. A zamieszki wewnątrz danego kraju zdarzały się i będą się zdarzać. Co wybierasz- powolną agonię państwa bez zamieszek, czy jego zreformowanie mimo społecznych oporów? Dla mnie wybór jest jasny. Ptak nigdy nie nauczy się latać jeśli nie zrzuci się go z gałęzi. A że trochę pokrzyczy, cóż- to dla jego dobra.

Telewizja będzie celować w oglądalność i jeśli ktoś ma 2% poparcia to zostanie pokazany przez 0,2 sekudny, a jeżeli ktoś ma 40% poparcia to zostanie pokazany przez 4 sekundy.

Zapominasz (albo nie miałeś tego w tych kartkach, które wertowałeś na biurku), że zgodnie z prawem telewizja publiczna ma określone zadania i obowiązki. Stacje prywatne niech robią co chcą, nie mam do nich pretensji. Ale jeśli już istnieje telewizja publiczna to zaprzęgnięcie jej w machinę propagandy to ohydztwo.

Pamiętajcie tylko dwie główne partie wydają miliony na ten urząd, pan JKM wydaje miliony, ale on znalazł je gdzieś wcześniej.

Też chyba nie łapiesz tego, że partie żyłują kasę od podatników. JKM dorobił się samodzielnie, a cała kampania była sfinansowana przez niego i jego sympatyków. Nie wiem jak teraz, ale kilka lat temu miał świetną proporcję wydanych pieniędzy, w stosunku do liczby uzyskanych głosów. W 2000 r. wydał na każdy głos po 30gr. Zwycięzca Kwaśniewski 1,22zł. Lech Wałęsa uzyskał w tych wyborach wynik gorszy od JKM i co więcej drożej zapłacił za każdy głos- po 1,67zł (nic dziwnego, w końcu to związkowiec ;-) )
Co do osoby prezydenta wszystko już napisałem tutaj.

Jak ja nie lubię gadać o takich przyziemnych sprawach. A jeszcze bardziej mnie wkurza, że niektórzy nie mają w ogóle pojęcia o tych przyziemnych sprawach, mimo że są ultraprzyziemni.

Trochę schizofrenicznie to zabrzmiało w świetle Twojego stanu wiedzy o otaczającej Cię rzeczywistości :-)

Co do ostatniej kwestii. MrSolidny napisał do mnie: „Dooobra, nie interesowanie się programami kandydatów, a słuchanie opinnii o kandydatach to 2 różne rzeczy… Nie ma sprzeczności.”
Odpisałem: „Gdyby traktować te dwa zwroty autonomicznie to możliwe są obydwie interpretacje. Biorąc jednak pod uwagę kontekst wypowiedzi damianero (kompletny brak wiedzy w zestawieniu z tezą, że on wyboru dokonuje merytorycznie, w przeciwieństwie do „palących trawę”) to nie ma wątpliwości, że jest tu sprzeczność. ”

Zapraszam oponentów do dyskusji! :->