O pretendentach do tronu.

Wpis jest uzupełnieniem mojej wypowiedzi z youtube.com

Przyznam, że liczyłem na wygraną Jarosława Kaczyńskiego. Bo jeśli wskazywać na jakieś różnice między nimi to z pewnością JK prezentuje zupełnie inną formację mentalną, którą w mediach pogardliwie nazywa się machaniem szabelką. Problem w tym, że kraje zachodu wcale nie wstydzą się walczyć o swoje interesy- to nasi politycy mają jakiś kompleks nowicjusza, który dopiero zawitał na europejskie salony.

Ciekawym zresztą dowodem beztreściowości prezydenta elekta była odcięcie się od życiowej pasji (mi myślistwo nie przeszkadza), czy skandaliczna deklaracja poparcia dla parytetów. A należy pamiętać, że Bronisław Komorowski jest/był uznawany w swoim środowisku za konserwatystę. Oczywiście Jarosław Kaczyński również naobiecywał się dużo rzeczy, ale jego obietnice gospodarcze były przynajmniej zgodne z linią partii. JK proponuje nam model szwedzki- stosunkowo duża wolność gospodarcza (nawiązanie do ustawy Wilczka) i duża redystrybucja (czytaj: grabież).


(źródło)

To właśnie na deklaracje gospodarcze kandydatów należy zwrócić uwagę bo o ile środowisko PiS zawsze było prosocjalne, o tyle PO była postrzegana jako ta naprawdę liberalna siła. A fakty dotyczące aktualnego stanu gospodarki i państwa są oczywiste i skutecznie zamilczane przez media. Przytoczę tylko dwa przykłady:

1) Centrum im. Adama Smitha co roku organizuje Dzień Wolności Podatkowej. Jest to dzień, w którym przestajemy pracować na państwo (tzn. na opłacenie vatu, akcyz, składek zdrowotnych etc.), a zaczynamy zarabiać na siebie. Jak myślicie ile pracujemy na wydatki państwa? Ponad pół roku. Ponad pół roku jesteśmy niewolnikami; anno Domini 2010 dopiero od 23 czerwca zaczęliśmy zarabiać na siebie. Co robi państwo? Nadal zwiększa swoje zadłużenie i nie dokonuje żadnych reform w obawie przed utratą poparcia społecznego.

2) Jak wiadomo państwa powstały dla jednostki. Obecnie jest odwrotnie, jednostka istnieje dla państwa. Administracja, która miała służyć sama stała się panem. Dość powiedzieć, że zatrudnionych w administracji publicznej jest obecnie około 420 tysięcy osób, w porównaniu do 160 tysięcy w 1990 r. Dodajmy do tego fakt, że praca w administracji wraz z komputeryzacją powinna angażować coraz mniej ludzi. Jest dokładnie odwrotnie.

Rząd dumnie ogłosił na początku 2009 r., że w odróżnieniu od nieodpowiedzialnych rządów innych krajów my prowadzimy politykę oszczędnego państwa i ograniczamy wzrost wydatków. Jednak fakty mówią co innego. W 2009 r. wydatki rządu i samorządów wzrosły o ponad 10 proc., zaś zatrudnienie w administracji publicznej o 26 tys. osób i był to największy roczny wzrost zatrudnienia od wielu lat. Liczba urzędników zwiększa się wszędzie, zaś absurdalność tej sytuacji można zilustrować na przykładzie Kancelarii Prezydenta. Przed wojną prezydent Ignacy Mościcki zatrudniał od 40 do 70 urzędników, teraz zatrudnienie jest dziesięć razy większe i to mimo że mamy komputery, telefony komórkowe i internet.

Podczas niedawnej 14. konferencji „Miasta w internecie” w wystąpieniu otwierającym pokazałem 400 samorządowcom powyższe dane i zapytałem, jak okiełznać potwora biurokracji. Głos zabrała pani wójt, która powiedziała, że „dopóki trwa sejmowa biegunka legislacyjna, administracja publiczna musi zatrudniać coraz więcej osób, żeby realizować kolejne bezsensowne przepisy prawa”. Pani wójt podała przykład: 20 lat temu, gdy ktoś chciał założyć firmę, składał krótkie podanie i w dwóch linijkach pisał, co planuje robić. Dzisiaj musi wypełnić dwustronicowy formularz formatu A4, a do tego jest dwustronicowa instrukcja drobnym maczkiem, jak wypełnić ten formularz. Pani wójt musiała wysłać swoją pracownicę na specjalne szkolenie, żeby nauczyła się wypełniać takie dokumenty. Ta sama pani wójt zrobiła kiedyś happening i położyła na stole rocznik ustaw z początku lat 90. i rocznik ustaw z ostatnich lat. Pierwszy miał 20 centymetrów wysokości, drugi prawie dwa metry.

(polecam cytowany artykuł Krzysztofa Rybińskiego) + (artykuł Urzędnicy nie czują kryzysu)

Co się zaś tyczy wspomnianych na youtube charytatywnych smsów to po katorżniczej walce udało się wywalczyć zmiany w prawie. To niesamowite, że nawet w tak oczywistej pod kątem moralnym sprawie trzeba było zaangażowania wielu ludzi, aby państwo łaskawie oddało pieniądze, które grabi od najbardziej potrzebujących.

[polldaddy poll=3444053]

Jeśli do piachu to co zamiast? :-)

PS: Czy ktoś mi podpowie dlaczego youtube tak mi obcina filmiki(tzn. czarne marginesy z każdej strony)? W jakiej rozdzielczości powinienem wysyłać?